Na inny temat..

W zeszlym tygodniu dowiedzielismy sie, ze Tata J ma raka, wykryty zostal juz w 4 stopniu zaawansowania.. rokowania nie sa pomyslne. Jest chemia.. I srodki przeciwbolowe..

Mimo tego, ze nigdy tak naprawde z J nie byli bardzo blisko – tesc zawsze byl bardziej oddany pracy niz rodzinie – to J bardzo to przezywal.. chyba bardziej niz sam tesc, ktory powtarza, ze juz sie z tym pogodzil, i ze Bog go do siebie wzywa, a on nie ma nic przeciwko.. Sporo miedzy nimi bylo nieporozumien, jego rodzice sa bardzo religijni.. mysle, ze to, ze nigdy do konca nie mial z ojcem takiego kontaktu, jaki chcialby miec – tylko wszystko pogarsza..

Poza tym doszly obawy o przyszlosc jego mamy – oboje mieszkaja daleko od ktoregokolwiek z rodzenstwa J, sama nie da sobie rady..

Jakos nie bardzo jestem w stanie cos wiecej napisac, wiec na dzis to tyle.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Na inny temat..

  1. ~Ewelina " ja-vs-endo.blog.pl" pisze:

    Ojj kochana tak mi przykro :( Napewno J bedzie potrzebowal teraz wsparcia. Niestety relacje z rodzicami czesto pozostawiaja wiele do zyczenia :/ Chcialabym jakos pomoc ale niestety musicie razem przez to przejsc… buziaki

  2. ~Agata pisze:

    Wspolczuje… J. musi to bardzo przezywac… Zazwyczaj jest tak, ze czlowiek cale zycie sprzecza sie z rodzina, obraza, a dopiero kiedy dostaje sie taka wiadomosc, zaczyna sie myslec o naprawie i o zmarnowaniu calego tego czasu na konflikty…

    A jak Ty sie czujesz?

  3. ~Moja Bajka pisze:

    Bardzo mi przykro :( Przeważnie tak to jest, że rodzinę i dobre relacje z bliskimi docenia się dopiero w takich sytuacjach…Oby nie było za późno na naprawienie tego, co kiedyś zostało zepsute…Trzymajcie się jakoś, choć wiem, że musi być Wam bardzo ciężko…

  4. ~Ewelina " ja-vs-endo.blog.pl" pisze:

    Hej kochana jak sie czujesz? jak wyszla kolejna beta? Trzymacie sie jakos z J? Sciskam :)

  5. ~wioleta4444 pisze:

    Nie trzeba się załamywać. Bądźcie dobrej myśli.
    Mój tata tez miał raka złośliwego krtani, od razu mu ją wycieli bo było za późno na naświetlania. Dzięki Bogu nic się nie dzieje a to już 2 lata

  6. ~Kasia pisze:

    Kochani, bardzo serdecznie dziekuje za wszystkie komentarze, i za slowa otuchy. Prawda jest taka, ze choc cuda sie zdarzaja, musimy tez przygotowywac sie na najgorsze.. niezaleznie od tego, jak duzo czasu pozostalo Tacie J, staramy sie wszyscy byc z obojgiem rodzicow na tyle blisko, na ile mozemy.. na razie chemioterapia wydaje sie troche pomagac, wyniki badania krwi nieznacznie sie poprawily. Oby tak dalej..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>