O badaniach genetycznych i huśtawce nastrojów..

Dzieki Basi (dziekuje!), ktora uswiadomila mi, ze w Polsce inaczej klasyfikuje sie badania genetyczne na zarodkach (nie uzywa sie zwrotu PGS, a kompleksowe badania chromosomow podciaga sie pod PGD) – ponizsze jest jedynie opisem procedury w Stanach.

Najwyzszy czas na nowy wpis. Za kazdym razem, kiedy choc spojrze na ten poprzedni.. dostaje skurczy zoladka i wypiekow na twarzy.. tak jak rozmawiajac o tym, co sie stalo, z moja siostra w ostatni weekend.. dostalam – doslownie – wysypki. J sie bal, ze to reakcja alergiczna na cos, co zjadlam, ale ja wiem, ze to, co sie stalo, wciaz gleboko we mnie siedzi..

Poza tym czuje sie psychicznie.. wypluta.. w poniedzialek mialam konsultacje telefoniczna z laboratorium w Kaliforni w sprawie badan genetycznych, a wczoraj – konsultacje z moim RE. Nie wiem – z jednej strony czuje, ze jestem o te dwie rozmowy madrzejsza (oraz dziesiatki przewertowanych artykulow na portalach medycznych), a z drugiej – jedynie trudniej jest mi teraz podjac decyzje..

Badania genetyczne PGS (Pre-implantation Genetic Screening)

Nie jest to temat prosty ani latwy.. ale co w walce z nieplodnoscia przychodzi latwo? Kazdy krok, kazda diagnoza, kazdy negatywny test, kazdy zastrzyk z hormonami, kazda „rozkladanka” na stole ginekologicznym.. czy tez kazda wizyta w osrodku adopcyjnym, kolejne papierki do wypelnienia, kazda decyzja.. wszystko to jest bardzo ciezka proba dla osob, ktore staraja sie splenic marzenie o byciu rodzicami. .. Tyle, ze badania genetyczne na zarodkach to temat rowny mrozeniu zarodkow – jest wciaz bardzo kontrowersyjny, nawet po tej stronie oceanu. Dla mnie jest on rowniez tematem trudnym i jestem zla na los, ze zaprowadzil nas do tego rozdroza, w ktorym wlasnie badania genetyczne moga nam pomoc zajsc w ciaze, a pozniej – utrzymac ja. Kazdego dnia powtarzam sobie, ze nadejdzie w koncu taki dzien, kiedy to wszystko bedzie wydawac mi sie jedynie snem, a malenstwo w moich ramionach sprawi, ze wszystko to bedzie warte poswiecen, ktore musielismy poniesc..

Proces PGS polega na tym, ze od zarodkow w 5-6 dniu po zaplodnieniu, czyli w stadium blastocysty, pobiera sie pare komorek – w tym stadium zarodki maja ok. 100-150 komorek i dziela sie na te, z ktorych powstanie zarodek, oraz na te, z ktorych powstanie lozysko. Komorki pobiera sie z tych, ktorych celem jest utworzenie lozyska – i w ten sposob minimalizuje sie ryzyko uszkodzenia zarodka. Kazdy zarodek ma swoj kod kreskowy – podobnie jak pobrane komorki. Nastepnie komorki wysyla sie do laboratorium, w ktorym przeprowadzne zostanie badanie PGS.  Niektore kliniki maja swoje laboratoria, ale ze badania te sa bardzo wyspecjalizowane, zazwyczaj zajmuja sie tym odrebne osrodki.  Tak jest w przypadku mojej kliniki – pobrane komorki wysyla sie w specjalnych warunkach klimatycznych – wlasnie do Kalifornii.

PGD (Pre-implantation Genetic Diagnosis) a PGS

Roznica miedzy PGD a PGS jest dosyc prosta. PGD jest badaniem przeprowadzanym w kierunku jednej, konkretnej wady genetycznej. Wykonuje sie je zazwyczaj w sytuacji, kiedy jedno – lub oboje – z rodzicow sa obciazeni konkretna choroba czy wada genetyczna – w celu unikniecia przeniesienia tej wady na dziecko.  Natomiast PGS jest badaniem kompleksowym wszystkich par chromosomow w komorce w celu wykluczenia wielu mozliwych wad genetycznych tejze komorki, miedzy innymi trisomii. Czyli sprawdza sie m.in. czy zadna z par chromosomow nie zawiera dodatkowych chromosomow, czy tez – czy przypadkiem chromosomow nie brakuje, czy wyglad DNA w kazdej komorce nie odbiega od standardow. Do kliniki wysyla sie rezultaty dotyczace zarodkow: NORMAL – zarodki normalne, ABNORMAL – zarodki z wadami czy anomaliami chromosomowymi, i NO RESULT – w ok. 5% przypadkow komorek nie udaje sie zdiagnozowac, zazwyczaj jest to wynikiem slabszej jakosci zarodkow.

Wady PGS:

  • PGS nie jest w stanie wykluczyc wszystkich niebezpieczenstw, jakie czychaja na zarodki, czyli np. wad serca czy hemofilii;
  • niezmiernie rzadko wystepuje tzw. mozaicym chromosomowy zarodkow - czego PGS nie wykryje (w ok.1% przypadkow). Polega on na tym, ze czesc komorek w zarodku jest zdrowych/normalnych, a czesc zawiera wady genetyczne. W tym przypadku PGS moze okreslic zarodek jako zdrowy, gdy w rzeczywistosci inne komorki – te nie testowane – beda zawieraly wady. O to raczej nie nalezy sie martwic – wlasnie ze wzgledu na rzadkosc tej anomalii;
  • no i najwazniejsze – PGS moze nas pozbawic wszelkich zludzen dotyczacych naszych  staran.. bo moze zdarzyc sie i tak, ze zadne z badanych komorek nie beda zdrowe/normalne..

Ten ostatni punkt najbardziej mnie przeraza.. pomimo tego, ze jest to w sumie logiczne i teoretycznie – nawet jesli okazaloby sie, ze wszystkie zarodki zawieralyby anomalie chromosomowe – to i tak byloby to dla nas ogromna wiedza i zaoszczedziloby nam bolu negatywnych testow w przyszlosci, ale chyba trudno jest mi, przynajmniej na razie, przejsc do porzadku dziennego nad tym, ze takie ryzyko istnieje.. nie chce nawet myslec o tym, ze to moglby byc koniec.. tzn. jasne, ze nie musialoby to oznaczac, ze nie mozemy uzyskac zdrowego zarodka w przyszlosci, ale bardzo obnizyloby to nasze szanse na sukces..

Ja wiem, ze nie moge sie tym martwic na zapas, ale latwiej powiedziec, a trudniej zrobic.. :(

Zarowno PGS jak i PGD badaja rowniez plec zarodkow. Nasza klinika tych wynikow nie przekazuje pacjentom. Za co jestem im bardzo wdzieczna.

Poza tym wg mojego RE to, ze udalo nam sie zajsc w ciaze, nie jest do konca zadnym przelomem. Wg niego moj problem nie lezy w warunkach, jakie panuja w macicy i jakie maja wplyw na utrzymanie ciazy – wg niego problem lezy w jakosci zarodkow.. :( w sumie dlaczego mialby mnie moj mily Pan Doktor nie dobijac..

„Ale nic to” – jak mawial maly rycerz – oznacza to jedynie.. i na dzien dzisiejszy – ze musze zrobic wszystko, co sie tylko da, zeby poprawic jakosc komorek. So.. here’s our plan..

  1. Zrzucic kilogramy, ktore nabylam w ciagu ostatniego 1.5 roku leczenia hormonami, w sumie ok. 10 kg. Spacery, wycieczki rowerowe, chodzenie po gorach, yoga.
  2. Choc na punkcie prawidlowego zywienia mam od dawna bzika, bede sie starac jeszcze bardziej zwracac uwage na to, co jemy (o tym tez kiedys napisze wiecej).
  3. CoQ10 – juz zamowione, producenta Garden of Life  – razem z kompleksem witamin i probiotykami Kind Organics Prenatal Multivitamin (co wazne, zawiera naturalny kwas foliowy pozyskiwany ze skorki cytryny, a nie syntetyczny), i kompleks witamin tego samego producenta, tez eko, dla J. DHEA nie zamawiam – lekarz stwierdzil, ze wg najnowszych badan nie ma wplywu na jakosc komorek.
  4. Akupunktura.
  5. Umowiona juz jestem na tzw. physical exam – nie wiem, czy istnieje w Polsce, ja nigdy takowego nie mialam – kompleskowe badania u lekarza rodzinnego, wraz z badaniem tarczycy i badaniem niedoboru witamin w organizmie.
  6. Wizyta u dermatologa – ostatnie miesiace z hormonami strasznie wplynely na moje wlosy i skore – jesli tarczyca i poziom witamin okaza sie w normie – mam nadzieje, ze dermatolog pomoze..
  7. Zmiana protokolu – zeby nie bylo za latwo, tym razem bede sie dluzej kluc (Lupronem) - zaczne juz w czasie brania antykow – po to, zeby bardziej wyciszyc jajniki (mamy nadzieje, ze beda potem bardziej rownomiernie rosnac). Poza tym dodajemy ICSI.. ICSI zalecane jest przy PGS – unika sie zanieczyszczenia zarodkow (mamy tez nadzieje na to, ze wiecej komorek sie zaplodni).

Dwa cykle przerwy.. tyle sobie daje. Dwa miesiace. Gdyby nie grudniowe urodziny, dalabym sobie trzy miesiace.. moze w sumie powinnam, ale nie chce, zeby caly proces wypadl w Swieta, a juz tym bardziej testowanie..

Nie wiemy jeszcze skad wezmiemy kase na PGS..

Cholernie mi przykro, ze to wszystko robi sie coraz bardziej Hi-Tech, coraz bardziej ART.. staram sie dluzej przy tych myslach nie zatrzymywac, bo boje sie, ze nabawie sie jakichs stanow lekowych..

Siostra mi powiedziala, ze w zadnym przypadku nie mozemy sie poddawac. Dlugo rozmawialysmy.. ona tez raz poronila.. poza tym opowiedziala mi o swoich znajomych (a przy okazji i moich – sporo mamy wspolnych znajomych), ktorzy przechodza przez to samo co my, sa juz przy 3 czy 4 In Vitro.. to naprawde bardzo pomaga. Tak ciezko jest mi o tym z kimkolwiek rozmawiac, a to tak cholernie pomaga..

..znowu sie porycze.. strasznie miekne na starosc..

Ten wpis został opublikowany w kategorii niepłodność i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „O badaniach genetycznych i huśtawce nastrojów..

  1. ~Moja_Bajka pisze:

    Rozumiem Twoje rozterki. To znaczy chyba rozumiem, bo sama nigdy nie stanęłam przed takim dylematem, a przecież „tyle wiemy o sobie,ile nas sprawdzono”. Choć tak jak piszesz – w niepłodności wszystkie decyzje (czy to par podchodzących do in vitro, czy adoptujących dziecko) mają podobny stopień trudności, więc de facto chyba każda z nas – starających się – ma tak samo twardy orzech do zgryzienia…

    Faktycznie wszystkie te procedury i testy wydają się mocno skomplikowane i dla mnie (kompletnego laika w tym temacie) ocierają się wręcz o jakieś science-fiction. Ale dla amerykańskich lekarzy to pewnie chleb powszedni, więc to chyba dobrze, że w Stanach macie możliwość ich przeprowadzenia i rozwiania swoich wątpliwości – w Polsce pewnie nie byłoby takiej opcji.

    Mam nadzieję, że badania nie dadzą Wam aż tak mocno po kieszeni (choć tanie pewnie nie są) i że jakoś dojdziesz do siebie w sensie psychicznym -bo przecież psychika w wielu sprawach związanych z naszym zdrowiem ma bardzo duże, a nawet kluczowe znaczenie.

    Trzymaj się & think positive :* Jestem z Tobą i zaciskam kciuki z całej siły :)

    • czekajacnafasolke pisze:

      No wlasnie z moja psychika to jest tak, ze wszystko jest w miare ok, jesli nie mysle o kolejnym IVF. A jakies decyzje, chocby wstepne musimy podjac.. wiec powtarzam sobie, ze zrobimy ten jeden krok – podejmiemy decyzje, przedyskutujemy finanse – i potem moge sobie pozwolic na emocjonalny luz.. ;)

      Ja – czytajac miedzy innymi Twoj blog – probowalam wyobrazic sobie, jak to moze byc – starac sie o adopcje. I powiem szczerze, ze wychodzilo mi za kazdym razem, ze poziom stresu jest taki, jak przy podchodzeniu do IVF.. samo podjecie decyzji o adopcji ma w sobie spora wage, a potem – szkolenie i czekanie – a ja jestem jedna z najbardziej niecierpliwych osob, jakie znam.. nie wiem, czy dalabym rade.. ale wlasnie wszystko sprowadza sie do tego, ze to nieplodnosc i walka z nia (w kazdym wymiarze) jest pelna ciezkich decyzji, pelna stresow i – czesto – porazek..

      Dziekuje i dziekuje. :*) Ja tez trzymam za Was kciuki, za telefon – tym razem TEN wlasciwy telefon..

  2. ~Pani S. pisze:

    Zaszłaś już tak daleko, że chyba trudno byłoby teraz zawrócić. A kontrowersje? W Polsce in vitro też budzi kontrowersje. Czy ma to jakiekolwiek znaczenie dla rodziców, którzy dzięki temu doczekali się dziecka? Na pewno nie. Więc życzę wytrwałości i siły, która na pewno będzie Ci potrzebna. Pozdrawiam.

    • czekajacnafasolke pisze:

      Madrze napisane – dla rodzicow, ktorzy doczekali sie dziecka, najwazniejesze jest wlasnie to dziecko, ten cud. A caly ten techniczny belkot bedzie mozna z czasem wyrzucic z pamieci.. a wiec staram sie sobie powtarzac, dlaczego sie na to wszystko zgadzam.. dziekuje. :*)

  3. ~Iwona pisze:

    Kochana nie podawaj się za żadne skarby!!! Ja wierzę w Twój sukces,wiem,jak bardzo ciężko musi Ci być i jak boisz się ale nie możesz powiedzieć stop kiedy już tak daleko zaszłaś! Pieniędzmi nie przejmuj się i uwierz mi,że pewnie znajdą się na czas.Najważniejsze abyś teraz wypoczeła,zwłąszcza psychicznie i naładował akumulatory bo będziesz potrzebować energii za 2 msc.Metodą isci nie przejmuj się,ja dzięki niej mam córkę.Faktycznie jest może abrdziej inwazyjna ale za to też bardziej efektowna jeśli mogę to tak ująć.Będę Cie doppingować bo wierzę że już niedługo zostaniesz mamą.Powodzenia!

    • czekajacnafasolke pisze:

      Czytajac dzisiaj wasze komentarze probowalam sobie odpowiedziec na pytanie, czy potrafilabym sobie powiedziec, ze chrzanie to wszystko, rzucam w cholere, i po prostu przestaje.. walczyc. No i wyszlo mi, ze nie ma takiej mozliwosci, nie potrafilabym przestac walczyc, wiec lepiej po prostu uzbroic sie w cierpliwosc, zakasac rekawy i.. wyciagnac armaty.. ;)

      Dziekuje Iwonka. :*

  4. ~Promesa pisze:

    Ech… trudno mi nawet to wszystko skomentować, czasami słów brakuje.
    Postaram się dziś o konkretach, nie emocjach.
    My trochę rożnego rodzaju srodkow na odtoksycznienie organizmow i wspomożenie płodności sprowadzaliśmy właśnie ze Stanów. Wierzę, że ta kuracja pomogła nam osiągnąć lepszą jakość komórek rozrodczych. Zażywaliśmy oboje rożne rzeczy. Sporo cynku (szczegolnie mąż), antyutleniaczy, i innych. Wierzę, że też dobierzecie sobie odpowiednie kuracje oczyszczajace.
    Co do IVF i ICSI – w Polsce standardowo robi się głównie ICSI, szczegolnie przy refundowanej procedurze (refundacja zwraca tak samo w obu przypadkach), myślę, że dla podniesienia statystyk. My za pierwszym razem upieralismy się (głównie mąż) przy IVF. W koncu zrobilismy pół na pół. Te z IVF były znacznie gorszej jakości, zaden zarodek się nie nadawał… Za drugim razem wszystkie ICSI. I było znacznie, znacznie lepiej. Wiec to mogło też wpłynac na efekt koncowy.
    Jak zwykle trzymam za was kciuki!! Mam nadzieję, że kazde bagno musi się w końcu kiedyś skończyć…
    Buziaki!!!

    • czekajacnafasolke pisze:

      Promesa, pozwol, ze zaczne od tego, ze chcialabym Cie z kazdej strony porzadnie wysciskac (tak delikatnie, zeby mlodych zanadto nie sciskac).. :) Dziekuje, ze jeszcze tu zagladasz (nawet mimo moich grozb, zeby tego nie robic).. ;)

      Szczerze mowiac, Ty zawsze bylas krok do przodu, jesli chodzi o przygotowanie merytoryczne (wydaje mi sie, ze o testach genetycznych wlasnie u Ciebie przeczytalam..).. mam pare pytan dotyczacych detoksyfikacji organizmu, antyutleniaczy i innych, ale wysylam je na maila..

      Co do ICSI – okazalo sie, ze tym razem ubezpieczenie je pokryje w zwiazku z niskim czynnikiem zaplodnienia poprzez IVF w poprzednim cyklu. Mimo tego, ze byloby super, gdybysmy mogli zostac przy IVF, to niestety rezultaty sa, jakie sa, wiec ciesze sie, ze choc na to nie bedziemy musiali zbierac.. ;)

      Dziekuje za kciuki i przesylam mnostwo buziakow dla calej Waszej czworki. :***

  5. ~Ania pisze:

    Wiem o Tobie tyle ile napiszesz i moja wiedza o szeroko pojętym ivf jest ograniczona do jednej próby plus to co przeczytałam w necie, ale… pomyśl, czy pakować się w te PGSy i PGD, daj sobie szansę. Jakoś nie wierzę, żeby u Was to była kwestia zarodków. Na jakiej podstawie lekarz to stwierdził? Przecież nie miał okazji zbadać dziecka, które straciłaś. Jeśli chcesz pójść w genetykę, to radziłabym zacząć od zrobienia przez Was kariotypów jeśli jeszcze nie zrobiliście. Ten psyhical exam to dobry pomysł. Nie miałaś nigdy problemów z tarczycą? Może warto byłoby też zgłębić temat insulinoodporności.- na początek badanie cukru i insuliny przed i po obciążeniu.
    Nie chcę się broń Boziu wymądrzać, ale u mnie mimo niepełnosprawności intelektualnej siostry (niewiadomego pochodzenia) profesor genetyki raczej uspokajał nas, że my nie powinniśmy się martwić. Zmierzam do tego, że wady genetyczne zdarzają się rzadko. Warto mieć na uwadze także fakt, że genów mamy mnóstwo i nie wiem czy jakakolwiek diagnostyka czy to pgs czy pgdy wykryje nam wszystko.

    • czekajacnafasolke pisze:

      Czesc Aniu.. to jest nieco bardziej skomplikowane.. przeslanki do PGS sa dwie: 3 nieudane IUI i 2 nieudane IVF (jedno zakonczone poronieniem) – w przypadku IVF za kazdym razem podany zarodek byl bardzo dobrej klasy (1AA i 1AB), a wiec najbardziej prawdopodobna przyczyna niepowodzen sa anomalie chromosomowe zarodkow (to, ze zarodek z zewnatrz ladnie wyglada nie musi oznaczac, ze jest zdrowy).. no i wiek – 37 lat (niestety im jest sie starszym, tym wieksze ryzyko, ze zarodki beda obciazone anomaliami chromosomowymi).

      Poza tym dziekuje, ze wspomnialas o kariotypie, bo to mi wlasnie ucieklo.. przy okazji PGS robi sie rowniez kariotyp, ktory pozniej porownywany jest z wynikami testow na pobranych komorkach. My oboje mielismy juz przynajmniej czesc badan genetycznych robionych na samym poczatku, i wszystko wyszlo w porzadku.

      Nie wiem, czy to to samo, ale badanie cukru we krwi mialam robione juz kilkakrotnie, i za kazdym razem wyniki byly w normie. Przeslanek do kolejnych badan w tym kierunku nie bylo.

      Nie powiem, ze moj lekarz na 100% kieruje sie li i jedynie naszym dobrem, kiedy proponuje nam PGS – podjerzewam, ze takie maja procedury, jako klinika ogolnie. Poza tym obgaduja wszystkie przypadki na konsyliach i wspolnie podejmuja rekomendacje. Ale tez widze logike w tej propozycji.

      Poza tym, owszem, wciaz sie bije z myslami. No i nie mialam jeszcze okazji pozadnie pogadac z mezem, bo jest w tym tygodniu w delegacji. Problem polega na tym, ze nam ubezpieczenie „funduje” jeszcze tylko dwa podejscia. Jesli nie zdecydujemy sie na PGS tym razem, a mialoby sie nie udac, to musielibysmy nie tylko zbierac na PGS, ale rowniez na ewentualny transfer.. chyba ze z gory odpuscimy sobie PGS w ogole. Ale jak dla mnie w tym momencie wiecej argumentow przemawia za tym, zeby jednak sie na badanie zdecydowac..

      Tak czy siak, mamy troche czasu na to, zeby podjac ostateczna decyzje..

  6. ~Basia G. pisze:

    Widzę, że w Polsce się podciąga PGS pod PGD. Nie robią podziału. Invicta aktualnie do tak obszernego przeskanowania zarodków używa metody sekwencjonowania DNA czyli NGS. W każdym razie nadal nazwa to PGD NGS. Tak piszę o tym, bo zastanawiało mnie jaka jest różnica.
    My za każdym razem mieliśmy ICSI, jakoś nie mieliśmy z tym problemu. Tutaj mega ważne jest uzyskanie jak największej liczby zarodków. Zabawę w zwykłe IVF można sobie podarować. Przy PGS wyciąga się już „ciężkie działa”, bo każdy chce żeby wszystko poszło jak najlepiej.
    Fakt, że szkoda iż nie mieliście badań genetycznych płodu. Ale tak jak sama mówisz, twój wiek jest wskazaniem do PGS. Kiedyś czytałam w czasie moich poszukiwań, że np. w Danii kobietom po 35 roku życia, które robią IVF, PGD jest robione od razu a nie jako dodatkowa opcja.
    Postaram się w weekend dodać kolejnego posta o naszych przygodach, czas na opisywanie procedury PGD.

    • czekajacnafasolke pisze:

      Basiu, witaj! :) I bardzo dziekuje za komentarz. Nawet mi przez mysl nie przeszlo, ze mozna tak roznie do tego podchodzic.. ale w sumie protokoly do IVF sa rozne, procedury rozne, to w sumie czemu i nie z badaniami genetycznymi..

      Pomyslalam sobie, ze tak naprawde gdybym chciala miec problem z ICSI, musialabym zaczac juz od IVF.. ja mam sporego bzika na punkcie wszystkiego, co jest naturalne, eko, organiczne, jak kto woli. Taki hipis ze mnie.. wiec caly ten ART mocno zamieszal w moim poukladanym swiecie. Dlatego kazdy dodatek do procesu, ktory powinien byc naturalny, dodatkowo mnie kluje. I masz racje, trzeba wyciagnac ciezkie dziala, wlasnie dlatego, zeby miec jakies realne szanse na chocby jeden zdrowy zarodek.. przynajmniej w naszym przypadku.

      Co do tworzenia standardow, moj RE powiedzial mi na jednej z wizyt, ze prawdopodobnie juz niedlugo PGS bedzie robiony przy kazdym podejsciu do IVF. Byc moze ubezpieczenie bedzie wtedy i to pokrywac..

      Czekam z niecieprliwoscia na opis procedury PGD. :)

  7. ~juti pisze:

    Nie możesz się poddać, po prostu nie możesz. Nie warto.
    Zaszłaś w ciążę. Jesteś ( o bardzo bolesny i bezsensowny, ale jednak) krok dalej.

    Co do badań genetycznych, nie pomogę, bo nie korzystałam (mimo poronienia), ale myślę, że na pewno warto.

    Trzymaj się.

  8. ~Agata pisze:

    Lekarzem nie jestem, wiec zaufalabym ginekologowi… Wydaje mi sie ze doktorek raczej wie co robi i nie zalecalby badan zarodkow bez powodu… Jesli ma to zwiekszyc Wasze szanse, a w dodatku jest pokryte przez ubezpieczenie (a to, tutaj w Stanach, klucz), to dlaczego nie?

    Nie poddawaj sie, warto walczyc!

    • czekajacnafasolke pisze:

      No wiec wlasnie niestety badania genetyczne nie sa pokrywane przez ubezpieczenie, buuu.. ale ja sama tez widze sens tych badan, wiec powiedzmy na 80% jestesmy zdecydowani. No chyba, zeby w miedzyczasie jakies nieprzewidziane wydadtki wyskoczyly.. tfu tfu. ;)

      Dziekuje! W koncu jestem z rodu kobiet twardych, nie mientkich! ;)

Odpowiedz na „czekajacnafasolkeAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>