Wrzesień..

Gdyby nie tlumy dzieciakow czekajace na szkolny autobus codziennie rano na naszym osiedlu, trudno byloby mi uwierzyc w to, ze juz mamy wrzesien.. temperatury 30-stopniowe i 100%-owa wilgotnosc powietrza tez zdaja sie powtierdzac, ze to jakies nieporozummienie.. ;)

Zaczelam nowy cykl.. praktycznie jak w zegarku, jak gdyby nigdy nic.. choc z drugiej strony to chyba dobrze, prawda?

W pracy nie mam czasu na siku.. konczy sie fiskalny rok dla agencji rzadowych i w zwiazku z tym mamy pelne rece roboty.. a przy okazji wydaje mi sie, ze nawalam, wlasciwie na wszystkich frontach.. w pracy, w domu, w zyciu rodzinnym.. czuje sie cholernie rozlazla..

Poza tym lapie sie na tym, ze w jednym momencie tryskam energia i moglabym przenosic gory, tylko po to, zeby godzine pozniej siedziec na tarasie ze wzrokiem wlepionym w horyzont, bez sil, zeby ruszyc tylek czy chociazby palec u nogi.. czy to juz diagnoza? ;)

Sprawdzam tarczyce. Podobno to, co sie dzieje z moim organizmem (wypadajace wlosy, szara, sucha skora) to reakcja na poronienie, ale wydaje mi sie to troche naciagana teoria, bo przeciez to byla bardzo wczesna ciaza. A ze mam w rodzinie historie problemow tarczycowych, obawiam sie, ze okaze sie, ze to ona wlasnie szwankuje.. Umowilam sie tez na usg tarczycy i mammografie. I na fizykoterapie kostki. Po zeszlorocznym bieganiu po schodach z sunia, w nocy, i trzykrotnym jej zwichnieciu, wydaje mi sie, ze nie funkcjonuje tak, jak powinna. Poza tym wydaje mi sie, niestety, ze bede musiala sie znowu zobaczyc z dentysta.. ugh..

Swiateczny weekend spedzilismy w gorach. Bylo duzo wina i duzo rozmow. Siostra J przeprowadza sie z mezem do Kaliforni. – ich przeprowadzka jest, miedzy innymi (wg mnie) spowodowana tym, ze nie moga miec dzieci.  Tak jak my, maja za soba przeszlosc, pobrali sie, kiedy oboje byli juz po 30-tce, i kiedy w koncu zdecydowali sie na starania, okazalo sie (kilkukrotnie), ze jej organim nie potrafi ciazy utrzymac.  Probowalam rozmawiac z nia o tym, ze byc moze powinni pogadac o tym ze specjalista, ale chyba w momencie, kiedy ona juz pogodzila sie z tym, ze nie beda mieli dzieci.. poza tym maja ch…owe ubezpieczenie, a sami nie byliby w stanie placic klinice.. staneli wiec w martwym punkcie – ich kariery nie rozwijaly sie tak, jak by tego chcieli, i wydawalo im sie, ze zycie stalo sie bardzo monotonne ( skad ja to znam..). Przeprowadzka do Kaliforni pozwoli im na zmiane klimatu i byc moze otworzy nowe mozliwosci.. bedzie nam ich tu brakowac, ale kazdy powinien podazac za glosem wlasnego serca. W koncu przeciez i my sie kiedys wyprowadzimy..  

Przemyslane:.. tak juz chyba jest, ze dla pary, ktora dlugo stara sie o dziecko by w koncu zdac sobie swiadomosc z tego, ze tego dziecka moze nigdy nie byc – rzeczywistosc staje w miejscu, bez celu, i dwoje ludzi zaczyna desperacko szukac jakies radykalnej zmiany, innego celu..

Ich dwu-pokojowe mieszkanie na Brooklynie, przy parku, z kontrolowanym czynszem, zamierzaja podnajac. J sie zapalil do pomyslu przeprowadzki do NYC. Nie powiem, ze nie byloby fajnie, ale jak na razie jeszcze jest to dla mnie nie do zrobienia. Jeszcze nie.. na razie jest do dla mnie dobra opcja (tymczasowa) na wypadek, gdyby.. tfu, tfu..

Wczoraj w czasie lunch’u spotkalam sie z dwoma kolezankami z pracy. Jedna jest ode mnie mlodsza o 2 lata (T), druga ma ok. 50-tki i dwojke doroslych dzieci (A). Obie gadaly o dzieciach a ja pochlanialam swoj lunch w tempie, ktory sugerowal, ze jadam tylko raz w tygodniu. Tak jak gdyby spotaknie mialo sie skonczyc szybciej, jesli tylko blyskawicznie oproznie swoj talerz. Nie skonczylo sie sie szybciej. Trwalo cala godzine.. A w koncu wygadala sie, ze jej corka planuje slub w przyszlym roku. I ze chce jak najszybciej miec dzieci.. bylo to dla mnie i T niemalym szokiem, nawet jej nie pogratulowalysmy..  Jej corka jest na drugim roku studiow i jeszcze dwa lata temu byla szczesliwa, bo dostala sie na dobre studia, chciala zostac lekarzem. Teraz mysli o tym, zeby byc nauczycielka, ew. „stay-at-home mom”.. swojego obecnego faceta poznala w kwietniu, i nie zamierza z nim mieszkac az do slubu.. I w tym momencie bardzo ucieszylam sie, ze byla z nami T – ona chyba jest bardziej otwarta (czy tez bardziej smiala) i od razu stwierdzila, ze wg niej to za wczesnie. Ze jesli tak szybko wyjdzie za maz i bedzie miala dzieci, to pewnie za pare lat (albo parenascie) bedzie zalowac, ze nie zobaczyla wiecej swiata, tylko od razu wpakowala sie w pieluchy.  – zeby nie bylo – T ma dwojke malych dzieci, oboje urodzila po 30-tce.

To jest co prawda tylko jej opinia (moja zreszta tez) ale nie potepilam tego pomyslu na glos, bo wiem, ze niektore kobiety od samego poczatku wiedza, ze ich powolaniem jest bycie zona i matka, i zadne inne zyciowe dazenia ich bardziej nie uszczesliwia. Znam tez pare takich kobiet, ktore tak wlasnie sobie ulozyly zycie , i sa szczesliwe ze swojego wyboru. Ale znam tez takie, ktore po paru latach bycia w zwiazku zawartym w bardzo mlodym wieku, sa po rozwodzie, wychowuja dzieci samotnie i wcale szczesliwe nie sa.. w tym wypadku dziwi mnie jedynie ta zmiana podejscia do zycia o 180 stopni corki A. Wiem, ze nigdy jej niczego w zyciu nie brakowalo, i ze A i jej maz chronili oboje swoich dzieci przed negatywnymi wplywami przez cale ich zycie.. czy tak naprawde dopoki dzieci byly w domu, przy nich. Zastanawiam sie, czy to przypadkiem nie wolnosc zaszumiala mlodej w glowie.. Nie wiem, zycze im oczywiscie jak najlepiej i mam nadzieje, ze ta decyzja jest przemyslana..

Przy okazji corka A wybrala sobie termin na slub, ktory oczywiscie, z roznych powodow, najbardziej jej odpowiadal, natomiast nie liczyla sie z planami calej reszty rodziny. Siostra A stracila meza w zeszlym roku, i w tym roku, wraz z cala ich (liczna) rodzina planowala wycieczke do Anglii (rodzinka, generalnie, zamozna), w tym wlasnie terminie (w tym czasie ma sie tam odbywac festiwal, w ktorym mieli brac udzial). Wycieczka byla planowana juz od dawna.. A jest teraz smiertelnie obrazona na siostre, ktora nie chce przelozyc wycieczki na inny termin..

Przemyslane:. czy to tak juz z nami, homo sapiens, jest, ze nasze cele sa zawsze nadrzedne, zawsze na pierwszym miejscu, i trudno nam jest pojsc na kompromis w przypakdu, w ktorym mialoby to nam w jakims stopniu utrudnic zycie?

Na co dzien sobie chodze.. chodze, chodze, z psami i bez, w sloncu i w deszczu, i zapisuje kroki, bo ten cholerny krokomierz ciagle sie resetuje, badziewie.. z Buena Vista Social Club w sluchawkach.. i lykam witaminki, mleko krowie zamienilam na migdalowe, choc wciaz wciskam fermentowane mleczne przetwory w siebie i w J, bo to dodatkowe zywe kultury bakterii. Jemy duzo ryb, warzyw, ograniczamy pieczywo i makarony - jesli juz jemy, to tylko pelno-ziarniste.. tyle, ze to robilismy juz duzo wczesniej, wiec nie jest to zadna wielka zmiana..

Nie podjelismy jeszcze decyzji o PGS, moze wreszcie w ten weekend uda nam sie przewertowac finanse..

 

Za tydzien lub dwa posadzimy jesienne kwiaty..

Nasz wciaz-jeszcze-letni taraso-ogrod, za tydzien lub dwa posadzimy jesienne kwiaty..

 

 

Mandevilla, rosnie jak szalona.. jesien jej nie straszna.. ;)

Mandevilla, rosnie jak szalona.. jesien jej nie straszna.. ;)

W gorach..

A w gorach..

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii niepłodność i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Wrzesień..

  1. ~balbinamalina pisze:

    Masz racje, to nie poronienie wplywa na stan Twojej skory, wlosow, zdecydowanie zawczesna ciaza. Takie problemy mialam kilka miesiecy po poronieniu w 18 tyg, po innych ciazach nie. Sprawdz tarczyce I poziom witD3. Same leki pewnie tez daly Ci w kosc.

    • czekajacnafasolke pisze:

      Czesc Balbinamalina, wlasnie czekam na wyniki badan krwi. Nie dzwonili wczoraj, wiec stawiam na poniedzialek. Witamine D tez sprawdzaja. A i owszem, 1.5 roku na hormonach tez pewnie zrobilo swoje, ale to, co sie ze mna dzieje, przekracza chyba jednak normy, wiec rzeczywiscie stawiam na tarczyce. Pani Doktor stwierdzila, ze to moze byc wynik poronienia, ale szczerze – nawet sie nie spytala, ile trwala ciaza..

      Strasznie mi przykro z powodu Twoich wszystkich poronien. Silna babka jestes.. trzymam kciuki za to, zeby w koncu sie udalo.. i przytulam. :*

  2. ~Ewelina " ja-vs-endo.blog.pl" pisze:

    Kochana dziekuje za komentarz, i napewno sie nie wymadrzasz takie porady sa potrzebne. Sama myslalam o diecie bo juz przy endometriozie czytalam czego powinno sie unikac. Niestety w moim przypadku jest ciezko nie mam silnej woli jesli chodzi o jedzenie ;/ Jesli cos lubie nie umiem sie tego wyzbyc ;/ slodyczy duzo nie jem ale zupelnie cukru nie umiem sie pozbyc. Nie powinnam jesc szynki a ja uwielbia. z pieczywa tez nie umiem ;/ staram sie czesto zastepowac ale niestety do konca nie umiem. Medycyna alternatywna jak najbardziej musze tylko znalesc kogos w uk lub w Polsce nie wiem poszukam. I masz racje zle samopoczucie ducha powoduje zle samopoczucie ciala przekonalam sie… dzis bylam w przychodni dostalam nr do psychologa teraz siedze z telefonem i probuje sie zebrac…nie myslalam ze to bedzie takie trudne… Dziekuje ze jestes :)

    • czekajacnafasolke pisze:

      Ewel, skrobne Ci maila, ale tak w skrocie – ze zmiana nawykow zywieniowych to jest tak, ze najlatwiej jest do nich dochodzic malymi kroczkami – zmieniac powoli tu i tam, az w koncu okaze sie, ze te male zmiany to w sumie duza zmiana. Nawet mala zmiana (np. ograniczenie pewnych produktow) duzo znaczy. Jak mowisz, ze sie nie wymadrzam, to Cie bede teraz gnebic! hehe.. :P

      Buzka :*

  3. Bahati pisze:

    Zazdroszczę tarasu – piękny! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>